Kiedy kupowałem swój pierwszy tablet ekranowy, byłem uzbrojony w doświadczenie pracy na klasycznym, bezekranowym tablecie – Wacom Intuos. Lata „patrz na monitor, rysuj w blat” nauczyły mnie koordynacji ręka-oko, cierpliwości i pokory. Ale w pewnym momencie człowiek chce już rysować tam, gdzie faktycznie widzi linię. I wtedy w moim życiu pojawił się Huion Kamvas Pro 13.
To był mój pierwszy tablet z ekranem. Testowałem też inne modele – w tym sprzęt od Wacom, ale ostatecznie to Huion został ze mną na dobre. Ma wady. Nie jest idealny. A mimo to? Nie zamieniłbym go na nic innego. No, może na … nowszego Huiona.
Pierwsze wrażenia: czy to naprawdę działa tak dobrze za te pieniądze?

Przejście z Intuosa na ekranowy tablet to trochę jak przesiadka z jazdy „na pamięć” na jazdę z otwartymi oczami. 13-calowy ekran Full HD w Kamvas Pro 13 jest wystarczająco ostry do ilustracji i rzeźbienia, a przy tym na tyle kompaktowy, że nie zajmuje połowy biurka.
Najważniejsze zalety na start:
- Laminowany ekran (mniejsza paralaksa)
- Przyjemna, lekko matowa powierzchnia
- 8192 poziomy nacisku
- Programowalne przyciski boczne
- Sensowna cena (czytaj: nie trzeba sprzedawać nerki)
Kolory? Bardzo przyzwoite. Po kalibracji spokojnie nadają się do profesjonalnej pracy ilustracyjnej. Czy to poziom referencyjnych monitorów graficznych? Oczywiście, że nie. Ale do codziennej pracy w zupełności wystarcza.
Konfiguracja – czyli mały kryzys na początku
Nie będę udawał, że było idealnie.
Na początku miałem problem z konfiguracją piórka – kursor lekko „uciekał” względem końcówki. Parę nerwowych minut, kilka prób kalibracji, sprawdzenie sterowników i … okazało się, że problem leżał głównie w ustawieniach oraz mojej niecierpliwości.
Po poprawnej konfiguracji:
- paralaksa przestała być problemem,
- nacisk działał płynnie,
- linia zaczęła iść dokładnie tam, gdzie chciałem.
Od tego momentu tablet działa stabilnie. A mam go już naprawdę długo.
Komfort pracy – ilustracje w Photoshopie
Tak, wiem. Wiele osób poleca do rysowania Clip Studio Paint. I bardzo dobrze – niech polecają. Ja od lat siedzę w Adobe Photoshop i mam tam swoje pędzle, workflow i przyzwyczajenia, których nie zamierzam zdradzać.
Kamvas Pro 13 w Photoshopie sprawdza się świetnie:
- płynna reakcja na nacisk,
- brak zauważalnego laga,
- wygodna powierzchnia do długich sesji rysunkowych,
- możliwość przypisania skrótów (np. undo – czyli mój najczęściej używany przycisk).
Pracuję głównie nad ilustracjami – od szkicu po finalne światła. Tablet daje bardzo naturalne odczucie rysowania. Nie jest to 1:1 kartka papieru, ale jest wystarczająco blisko, by zapomnieć o sprzęcie i skupić się na pracy.

Rzeźbienie w ZBrush – test bojowy
Drugie główne zastosowanie: ZBrush.
I tu tablet naprawdę pokazuje pazur. Kontrola nacisku przy rzeźbieniu to podstawa, delikatne podbijanie formy, subtelne wygładzanie, agresywne cięcia. Kamvas radzi sobie z tym bez problemu.
Nie zauważyłem:
- przeskoków nacisku,
- losowych przerw w sygnale,
- dziwnych artefaktów.
Przy długich sesjach 3D komfort pracy jest bardzo wysoki. Ekran 13” może wydawać się mały, ale do ZBrusha jest wystarczający, szczególnie jeśli masz obok drugi monitor.
Porównanie z Wacomem – czyli słoń w pokoju
Nie da się pisać o Huionie bez porównania do Wacom.
1. Jakość wykonania
Wacom nadal ma minimalnie bardziej „premium” feeling. Plastiki, wykończenie, detale – to czuć.
Ale czy różnica jest warta kilkuset złotych (albo więcej)?
Dla mnie – nie.
2. Piórko
Piórko Wacoma jest legendą. I słusznie. Ale piórko Huiona w Kamvas Pro 13 naprawdę nie odstaje w praktycznej pracy. Różnice są subtelne i szybko przestają mieć znaczenie.
3. Sterowniki
Tu kiedyś Huion miał opinię problematycznego. U mnie, po początkowej konfiguracji, działa stabilnie. Nie mam losowych crashy ani dramatów.
4. Cena
I tu Huion wygrywa bezdyskusyjnie.
Za cenę podstawowego Cintiqa często możesz mieć Kamvasa i jeszcze zostanie na dobrą klawiaturę, stojak i kawę na kilka miesięcy.
Wady – żeby nie było za słodko
Bo nie jest to tablet idealny.
- 13 cali bywa ciasne przy bardzo rozbudowanych interfejsach.
- Kable (zwłaszcza w starszych konfiguracjach 3w1) potrafią zrobić lekki bałagan.
- Ekran nie jest 4K – jeśli ktoś pracuje nad ultra-detalicznym concept artem pod druk wielkoformatowy, może chcieć więcej pikseli.
Ale szczerze? W codziennej pracy te wady przestają mieć znaczenie.
Po latach użytkowania – czy kupiłbym go drugi raz?
Tak.
A kiedy ten egzemplarz się zestarzeje?
Wymienię go. Na nowszy model Huiona.
To chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę dać.
Nie dlatego, że to sprzęt idealny.
Tylko dlatego, że:
- działa stabilnie,
- daje komfort pracy,
- nie kosztował fortuny,
- i po prostu … lubię na nim rysować.
A w pracy twórczej to jest ważniejsze niż logo na obudowie.
Dla kogo jest Huion Kamvas Pro 13?
- dla ilustratorów pracujących w Photoshopie (tak, nawet tych wiernych jak ja),
- dla osób wchodzących w 3D i ZBrush,
- dla tych, którzy chcą pierwszy tablet ekranowy bez bankructwa,
- dla profesjonalistów, którzy cenią rozsądek bardziej niż marketing.
Jeśli ktoś pyta mnie dziś: „Wacom czy Huion?”
Odpowiadam: zależy od budżetu i oczekiwań.
Ale jeśli pytanie brzmi: „Czy żałujesz wyboru Kamvas Pro 13?”
Nie. Ani trochę.
I to chyba mówi wszystko.








