Od dawna chodził mi po głowie jeden pomysł. Taki, który wracał za każdym razem, gdy siadałem do Magii i Miecza, odpalałem starego Gothica albo kolejnego RPG-a z otwartym światem. I w końcu pomyślałem: a co, jeśli spróbuję stworzyć coś swojego?
Tak właśnie narodził się jeden z moich autorskich projektów – gra planszowa fantasy, która ma połączyć to, co kocham najbardziej w planszówkach i komputerowych RPG-ach: wolność wyboru, rozwój postaci i poczucie prawdziwej przygody.
Inspiracje – stare, ale jare
Nie będę udawał, że odkrywam Amerykę. Magia i Miecz to dla mnie klasyk. Uwielbiałem klimat, drogę „od zera do bohatera” i to uczucie, że każda rozgrywka jest inną historią.
Był tylko jeden problem … a właściwie kilka.
Losowość.
Dużo losowości.
Za dużo losowości.
Bardzo lubiłem grać w Magię i Miecz, ale jednocześnie potrafiła mnie doprowadzić do szału. Rzut kością decydował o wszystkim: o sukcesie, porażce, a czasem nawet o tym, czy właśnie zmarnowałeś godzinę życia. Realny wpływ gracza na przebieg gry? Czasami miałem wrażenie, że raczej symboliczny.
Z drugiej strony są RPG-i na PC, a w szczególności Gothic. Gra, która nauczyła mnie, że:
- świat może być otwarty,
- nikt nie musi prowadzić gracza za rękę,
- a jeśli zapuścisz się gdzieś za wcześnie … to cóż, giniesz. Szybko. I boleśnie.
I właśnie wtedy pomyślałem, że chciałbym stworzyć planszówkę, w którą sam chciałbym grać. Taką, w której sam decyduję, kim jestem, gdzie idę i kiedy (albo czy w ogóle) mam szansę przeżyć.
Losowość? Tylko tam, gdzie ma sens
W moim projekcie losowość schodzi na dalszy plan. Oczywiście – całkowicie się jej nie da (i nie trzeba) pozbywać, ale:
- decyzje gracza,
- przygotowanie drużyny,
- rozwój postaci,
- obrana strategia
mają znaczyć więcej niż szczęście albo jego dramatyczny brak.
Chcę, żeby porażka wynikała z błędnych decyzji, a nie z tego, że kość postanowiła dziś kpić z twojego istnienia.
O co będzie chodzić?
W dużym skrócie:
- zbierasz drużynę – każda postać ma własny charakter i możliwości
- rozwijasz umiejętności poprzez zadania, eksplorację i wybory
- świat jest otwarty – sam decydujesz, gdzie iść i co robić
- a na końcu… no cóż – trzeba będzie skopać tyłek temu złemu 😄
Fabuła nie jest skomplikowana. Od razu wiadomo, że trzeba pokonać „złoczyńcę” (jak mawia mój syn). Od razu też wiadomo, gdzie on jest.
Ale.
Jeśli pójdziesz tam od razu …
to skończysz dokładnie jak Bezimienny w Gothicu, gdy tylko zapuści się prosto do lasu.
Krótko mówiąc: nie polecam.
Nie chcę jednej „właściwej” drogi ani liniowej opowieści. Gra ma dawać poczucie ryzyka, przygody i satysfakcji z dobrze przemyślanych decyzji. Albo przynajmniej z decyzji, które następnym razem podejmiesz lepiej.
Dlaczego o tym piszę?
Bo to projekt, w którym łączę:
- projektowanie,
- ilustrację,
- budowanie świata fantasy,
- i myślenie systemowe
czyli dokładnie to, czym zajmuję się na co dzień jako freelancer.
Prawda jest też taka, że autorskimi projektami mogę zajmować się tylko w wolnych chwilach. A tych – jak łatwo się domyślić – nie ma za wiele. Przez długi czas projekt leżał więc zakurzony gdzieś na dysku.
Ale z początkiem roku go odkurzyłem.
I siadłem do niego z nowym zapałem.
Ten blog będzie miejscem, gdzie będę pokazywał:
- postępy prac (tak, także te wolne),
- mechaniki gry,
- koncepty postaci i kart zdarzeń,
- ilustracje,
- oraz wszystkie wzloty i potknięcia po drodze.
Na początek – mapa świata, która jednocześnie będzie planszą do gry.
Bo każda dobra przygoda musi się od czegoś zacząć.
Jeśli lubisz planszówki, RPG-i i fantasy – zostań na dłużej.
W kolejnych wpisach zajrzymy głębiej do tego świata.









